niedziela, 27 kwietnia 2014

Kłamstwo

Kłamstwo. Czym ono jest?
Kłamstwem urozmaicamy sobie życie. Dodajemy mu kolory.

Byłam ostatnio w teatrze na sztuce o prawdzie. I gdy pewna kobieta zdradzając swojego męża, uznała że czas zakończyć romans, jej kochanek powiedział że kłamią dla jego dobra. Że jak powiedzą prawdę to popadnie w jeszcze większą depresję bo ostatnio stracił pracę i straciłby żonę...

I aktor powiedział pewne słowa: 
"Nie mówienie prawdy to nie jest kłamstwo"
Kłamstwo jest na porządku dziennym każdego człowieka bo nie okłamujemy tylko innych lecz też samych siebie, choćby tym przysłowiowym: od jutra idę biegać albo znane wśród nastolatków: od jutra zacznę się uczyć...

Gdyby wszyscy ludzie mówili sobie prawdę to 90% związków międzyludzkich rozpadłoby się.

Pewną cechą kłamstwa jest to że mówimy sobie: od jutra chodzę na siłownię bo w końcu czas zrzucić tą "zimową oponkę" a nie: na zawsze zostanę grubą świnią, która wpieprza fast foody przed telewizorem...

Wg Cioci Wikipedii kłamstwo to:
"Wypowiedź zawierająca informację niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym"
 Filozofią kłamstwa jest zatajenie prawdy. Ale dlaczego to robimy? Dlaczego nie chcemy ujawnić prawdy?
Wg hinduizmu, karma jest prawem przyczyny i skutku. Każdy czyn ma swój skutek i najczęściej karma jest traktowana jako kara (KARmA).
Więc jak wiemy że w końcu zły czyn się na nas odpłaci, to dlaczego go zatajamy?
Najczęściej jest to związane z tym, że nie chcemy być odrzuceni przez społeczeństwo. Na przykład jak stłuczemy cenną wazę w klasie, to prawdopodobnie jeden ze znajomych nie będzie nas chciał zaprosić ze względu na cenne i kruche rzeczy w swoim domu. Zaś jakbyśmy się nie przyznali to nie byłoby problemu, a w domu kolegi bylibyśmy ostrożniejsi.

Kłamstwo może być również związane z rządzą pieniędzy. Kłamiemy, oszukujemy, działamy zasadą "do celu po trupach" by mieć pieniądze. Ale po co? W końcu to nie one dadzą nam pełne szczęście...

sobota, 19 października 2013

Sens życia

Na pewno każdy z was zastanawiał się nad sensem życia. W zatłoczonym autobusie, w domu, w łazience...
Ja także robiłam to nie raz.
Grubson śpiewa:
"Rodzimy się by żyć. Żyjemy by umierać"
Ale czy to ma sens? Żyć by w końcu umrzeć? Bo w życiu tylko jedno jest pewne... Wszyscy umrzemy. Nie zależnie czy jesteśmy młodzi, starzy, grubi, brzydcy, piękni, bogaci, biedni, dobrzy czy źli... Wszyscy, bez wyjątku.

Kupujemy roślinkę i jeśli o nią dbamy i pielęgnujemy to będzie piękna i przeżyje. Czy tak samo jest z naszym życiem? Jeśli będziemy pielęgnować nasze życie to nie uschniemy?

Nasze życie przecieka nam przez palce...
Najczęściej do 18 roku życia przez połowę dnia siedzimy w szkole i uczymy się rzeczy, które nam się w większości nie przydadzą, bo po co nam wiedza jak wyglądały obrzędy pogrzebowe w starożytnym Rzymie? Tylko do krzyżówek... Działałam zasadą "Co będzie to się nie odstanie" i staram się wszystko zostawiać za sobą ale i tak wisi nade mną fatum.
Do 65 roku życia pracujemy od 8-12 godzin dziennie, by po powrocie do domu, zająć się dziećmi i codziennymi problemami życia codziennego...
A po 70 to co możemy robić? Nie mamy tej energii co 30-40-50 lat temu...
Żyjemy w kraju gdzie osoba starsza zastanawia się czy kupić leki czy jedzenie.

Możemy też się oddać w całości religii....
W starożytnej Grecji wierzono w Bogów, którzy byli nieśmiertelni ale nie wieczni... I to właśnie oni mieli władzę nad ludźmi. Wtedy uważano, że nie można sądzić wyroków boskich...
Tak było na przykładzie Edypa. Nie zmienił swojego przeznaczenia, chociaż jego prawdziwi rodzice go porzucili, opuścił on przybranych rodziców, starał się być dobrym królem. Fatum i przeznaczenie które nad nim wisiało, odznaczyło swe piętno na nim.
Po tysiącleciach religie zmieniały się. Teraz chrześcijaństwo jest powszechnie znane i wyznawane. 
W pewnym liceum na lekcji religii katechetka wdała się z uczniami w dyskusję. Powiedziała, że to Bóg nami kieruje i wyznacza ścieżki, którymi kroczymy. Gdy padło pytanie:
"Czy jak robimy coś złego to Bóg nami tak pokierował?"
Odpowiedź była:
 "To wyjątek"  
Więc czy na ziemi są same wyjątki? Ludzie zabijają bo są wyjątkami? Ludzie kradną bo są wyjątkami? Czy może szatan nad nami przejął "władzę"? 
Sama osobiście staram się nie brać na poważnie osób typu ks. Natanek, którzy mówią, że czytanie Harrego Pottera jest przejawem satanizmu... I w końcu nasuwa mi się tu pytanie...
"Jak czarny to "jaskrawy kolor" i może być przejawem oddalenia się od Boga, to czemu księża noszą czarne sutanny?"
I po lekcjach religii w podstawówce i gimnazjum mam wierzyć we wszechwiedzącego pana, który siedzi w chmurkach i kieruje życiem, każdego wierzącego oraz w to, że wyznaczył nam 10 rzeczy, których mamy przestrzegać, ale jak je złamiemy to strąci nas do piekła gdzie będziemy cierpieć?

I przejdźmy do cytatu:
"Znajdź sens życia, a wtedy będziesz żyć jego pełnią"
Gdy w końcu uznamy, że jest coś takiego co może być dla nas sensem życia, czyli coś co kochamy robić i będziemy uśmiechnięci robiąc to, nawet w chwili zasranej śmierci, będziemy szczęśliwi?
Większość ludzi przez całe życie szuka jego sensu i po drodze odnajduje coś co go uszczęśliwia. Ale gdy odnajdziemy odpowiedź na nurtujące pytanie, które trapi nas od tego momentu, gdy uświadomimy sobie, czym jest życie, to czy właśnie nie stracimy SENSU ŻYCIA?
Całe życie szukamy odpowiedzi na to pytanie, ale jak już się tego dowiemy to co będziemy robić do śmierci? Znajdziemy nowe pytanie, na którą albo znajdziemy odpowiedź albo nie, ale zawsze może być to błędna odpowiedź...